Co zabiera nam państwowy Janosik?

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Państwo, by móc funkcjonować i realizować swoje funkcje, pobiera od swych obywateli rozmaite daniny. Ogólnie można podzielić je na trzy kategorie:

  • opłaty,
  • podatki bezpośrednie i
  • podatki pośrednie.

Opłaty pobierane są od interesantów załatwiających niektóre sprawy w urzędach państwowych czy samorządowych. Petenci płacą za niektóre czynności wykonywane przez urzędników (przyjęcie wniosku, wydanie zaświadczenia itp.). Opłata jest więc czymś w rodzaju ceny, jaką płacimy rzemieślnikowi za wykonaną usługę. Wysokość opłat, jakie ponosimy zależy od liczby i rodzaju czynności urzędniczych, o które wnioskujemy.

Podatki nie wiążą się z żadnym zwrotnym świadczeniem państwa. Bezpośrednio nie otrzymujemy nic w zamian.

Podatki bezpośrednie naliczane są od dochodu, jaki uzyskujemy, lub od majątku, jaki posiadamy. Ich wysokość ma bezpośredni związek z podstawami wymiaru. Klasycznym przykładem podatku bezpośredniego jest podatek dochodowy. Osiągnięty w roku podatkowym dochód podlega opodatkowaniu. Wysokość podatku zależy od wysokości osiągniętego dochodu i obowiązujących stawek procentowych. Im wyższy dochód, tym większa kwota podatku.

Innym przykładem podatku bezpośredniego jest podatek od nieruchomości. Gmina określa stawki za metr kwadratowy gruntu i budynków. Im większa działka, im większe mieszkanie, tym wyższy wymagany podatek.

Podatki pośrednie płacimy wtedy, gdy coś kupujemy. Nikomu nieobcy jest zapewne termin "VAT". Termin ten jest przyjętym powszechnie, popularnym określeniem obowiązującego w Polsce podatku od towarów i usług. "VAT" jest skrótem angielskiej nazwy tego typu podatku "a Value Added Tax" (podatek od wartości dodanej). Podstawową stawką tego podatku obowiązującą w naszym kraju jest 23%.

Myślę, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że kupując coś w sklepie, czy płacąc za usługę, płaci podatek VAT. Podatek ten sprzedawca wlicza w cenę towaru (tzw. cena brutto). Gdy klient płaci 123zł za, powiedzmy, dekoder naziemnej telewizji cyfrowej, to sprzedawca zatrzymuje dla siebie tylko 100zł, pozostałe 23zł musi przekazać do urzędu skarbowego. Gdyby nie było podatku VAT, klient za dekoder zapłaciłby 100zł. Państwo chce "maczać dziób" w każdej transakcji, a właśnie podatek VAT to umożliwia.

Podatkiem pośrednim jest także podatek akcyzowy, czy mówiąc krótko - akcyza. Jest to określony procentowo lub kwotowy narzut na cenę. Akcyza nakładana jest na dobra uznawane za luksusowe (alkohol, tytoń, samochody) lub na dobra, których zużycie państwo chce ograniczyć (energia, paliwa). Akcyza, podobnie jak VAT podraża dobro, zniechęcając przez to do jego zakupu. (Przynajmniej w teorii. W praktyce, poprzez drenaż kieszeni konsumentów, akcyza często służy do zwiększania dochodów budżetu. Bo czy samochód, to dziś dobro luksusowe?)